
Teatr to nieuleczalna choroba. Osoba zarażona będzie cierpieć przewlekle przez całe życie. Bardziej zaraża robienie teatru niż bywanie w nim. Właściwie nie ma antidotum. Ból uśmierza każdy kolejny kontakt ze sceną i twórcze uniesienia. Pomaga też noszenie krzeseł, dotykanie rekwizytów, wdychanie scenicznych zapachów.
W Stawnie doszło do zbiorowej infekcji teatrem. Ewa Łukasiewicz rozsiewała zarazki tej dżumy bez opamiętania. Pierwszym widocznym objawem epidemii były oklaski na stojąco po zaledwie półgodzinnym monodramie “Kobieta łazarz”. Potem widzowie nie chcieli wyjśc z sali.
Cierpiący postanowili wyjechać na terapię autobusem Nowej Kultury na finał Festiwalu Artystów Ulicy do Szczecina – 5-go lipca.
0 Odpowiedzi do “Zarażanie”