Podobno na Pojezierzu, w każdym pałacu, w domu właściciela ziemskiego był fortepian. Stał na honoroym miejscu w salonie, gdzie wieczorem zbierali się domownicy by posłuchać jak gra najstarsza córka… Podobno, tak jak w Szczecinie, rosyjscy maruderzy ładowali te instrumenty na ciężarówki i wywozili w nieznanym kierunku. Kiedy transport się zatrzymywał z powodu awarii albo złej pogody, uszkodzone fortepiany pozostawiano na poboczu. Stały z uniesionymi ze zdziwienia klapami, uśmiechały się szczerbatymi klawiaturami do przejeżdających aut. W końcu zapadały się w sobie, porastały mchem i ginęływ otchłani zieleni.
Może ich mosiężne dusze zalegają jeszcze pod żyzną ściółką.
Kiedy myślę o zagubionych pomorskich fortepianach czuję się winny. Wydaje mi się, że ich znaczący brak zależy również ode mnie. Dlatego postanowiłem zostać “Tragarzem fortepianów”. Biorę je sobie na barki. 21 czerwca przywiozę pierwszy z nich. Fortepian marki Steinway&Son przyjedzie wraz z NOWĄ KULTURĄ do Złocieńca.
Szykujcie garnitury i toalety na jego powitanie.
nareszcie !!!
cieszę się z realizacji planów ;D
do zobaczenia
serrdecznie pozdrawiam
dorottka